piątek, 25 kwietnia 2014

marzenie o okrągłym stole


Mieszkam w prawie stuletnim, drewnianym domu, który przeszedł wiele modernizacji, ulepszeń i upiększeń. Nasze pomysły nie zawsze mogły być realizowane, bo a to ściana nośna, a  to efekt niezamierzony urzekał swoją funkcjonalnością lub wdziękiem.
 Kolejnym obiektem moich westchnień jest stół - marzy mi się piękny, okrągły, rozsuwany...i koniecznie biały. 
To marzenie. A rzeczywistość?
Rzeczywistość - to stary stół, który pojawił się w domu  przed dwudziestu laty, razem z nami i razem z remontem, dzięki któremu stanął "w ścianie". Nie można go przestawiać, mieści "góra" 6 osób - to jego wady. 
Za to zalety - ooooo- nie do przecenienia! 
Tutaj jadaliśmy wszystkie posiłki, tutaj biesiadujemy z Przyjaciółmi, tu Madziuśka wykonywała wszystkie swoje pierwsze "dzieła", odrabiała lekcje...rozlewała herbatkę.. :) 
Duży, drewniany stół przyjmował wszystkie nasze dobrodziejstwa ze spokojem, jest podrapany, ma wgłębienia, rysy, pęknięcia - ale ma też naszą historię. Oparte dłonie  czują jego ciepło i drewnianą miękkość - czy można go zamienić? 


żeby nie było tak bardzo sentymentalnie - teraz bardziej przyziemnie :)
Kiedyś - w zamierzchłych czasach, kiedy to więcej szydełkowałam - oprócz obrusu na stół, zrobiłam też poduszki. Zbyt często uzywane trafiły do przepastnej szafy, by teraz powrócić na salony :)


Serdecznie pozdrawiam


a.

czwartek, 24 kwietnia 2014

w zielonym okienku

tym razem chciałam pokazać mieszkanie w trochę szerszej perspektywie i przeglądając zdjęcia, sama się zdziwiłam, że u mnie tak zielono :)
Do tej pory wcale nie zachwycały mnie kwiaty na moich parapetach, 
ale ciągle mi ich przybywa, bo to mi się podoba i to też chcę mieć..
Mieszkam w okolicy gdzie "dom na domu" i żeby uzyskać choć namiastkę intymności, dom otaczają tuje - szybko rosnący i nie wymagający żywopłot - i właśnie to połączenie zieleni zza okna i w oknie urzekło mnie, wreszcie mi się podoba :)




Ta część mieszkania łączy się zarówno z kuchnią jak i z salonem, 
przy dużym stole jadamy, Madziuśka rozkłada swoje pomoce naukowe. 
Natomiast mały balkonowy stolik kusi herbatką i spoglądaniem w okienko.  Nie wiem co jest w tym kąciku, ale wszyscy właśnie tutaj zajmują miejsce - najchętniej przy tym małym balkonowy stoliku :) Wczoraj była u nas wielka ulewa, szkoda,że nie mogłam uwiecznić rozpryskujących się kropel deszczu - urzekający widok.

pozdrawiam serdecznie
a.



środa, 23 kwietnia 2014

kury i koguty

to moje ulubione świąteczne ozdoby.
Co prawda wydawało mi się, że mam ich bez liku - bowiem rokrocznie kolekcja się rozrasta -
ale tym razem stwierdziłam, że coś ich  maławo...
Może są "dobrze schowane" ? wszystko możliwe, mój dom jest pełen zakamarków i niezwykłych schowków, o których sama zapominam, albo po prostu "apetyt rośnie w miarę jedzenia" i chciałoby się więcej i więcej :)
A z drugiej strony postanowiłam sobie, że tym razem ograniczę świąteczne dekoracje, bo przecież już pachnie majem,
kolorowym kwieciem i pysznym słońcem :)
czujecie to ? :))



 Kolorowe pisanki wykonała Babcia mojej Madziuśki - mają już ze dwadzieścia lat.
Misternie wykonane  delikatne wydmuszki są główną ozdobą Świąt, pieczołowicie je przechowuję i drżę, by ani jedna nie uległa zniszczeniu. Chcę by tą piękną pamiątką moja córcia mogła się cieszyć kiedyś w swoim domu.


pozdrawiam
jeszcze Świątecznie
a.

piątek, 18 kwietnia 2014

Święto Wielkiej Nocy

jest mocno wpisane w naszą tradycje i kulturę.
W naszym domu to przede wszystkim czas otuchy i nadziei
czas odradzania wiary w siłę Chrystusa i człowieka,
czas skupienia i postu,
dlatego - między innymi - wszelkie dekoracje pojawiają się późno, najczęściej dopiero w sobotę.
Ale nie mogłam się oprzeć nowemu, cudnemu wiankowi, z mojej ukochanej kwiaciarenki,
którą odwiedzam codziennie - i traktuję ją raczej jako galerię - spaceruję i napawam się pięknymi przedmiotami, które Agnieszka sprowadza lub wykonuje sama.
I wczoraj wieczorem znalazł swoje miejsce

troszkę się obawiałam o jego los, bowiem Miśka - nasza niebieska kotka - szybko się zorientowała, że dzwoneczki pięknie dzwonią i drgają pod jej łapką...
ale noc przetrwał


Życzę Wam Wszystkim 
by 
Święta Wielkanocne przyniosły radość, pokój i wzajemną życzliwość


Ania.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

motyl zostaje na dłużej



 wreszcie przysiadł na drzwiach i będzie cieszył nasze oczy przez kilka pięknych miesięcy.
W górach ciągle jeszcze zimno, właściwie to marzec cieszył piękną pogodę, kwiecień straszy nocnymi przymrozkami i przenikającym chłodem za dnia. Mimo zimna zmobilizowałam  się do ogródkowych prac i znów kilka hiacyntów trafiło do wazoników :)
wcale się nie zmartwiłam, kilka dni jeszcze się nimi mogę ucieszyć :)


hiacynty się pięknie zasuszają, podobnie jak żonkile i - jak się okazuje - również bez


pozdrawiam serdecznie,
a.

środa, 9 kwietnia 2014

hiacyntu czar

wracając z pracy zobaczyłam słaniające się hiacynty
 - i  chociaż nigdy tego nie robię - tym razem bez namysłu je zerwałam,
leżały wprost na ziemi,
a wieczorem się cieszyłam -
przyszła taka ulewa, że nic by z nich na rano nie było

dla mnie to najpiękniejszy zapach wiosny,
ale wiem, że różnie to bywa z zapachami :)
jednak ja nie mogę się im oprzeć :)

w tym najbardziej środkowym pokoju z jednej ze ścian został zdjęty tynk,
ściana - jak dla mnie - jest przepiękna.
Ten pokój jest troszkę inny,
dużo w nim drzewa i wikliny,
i albo się podoba..albo nie..
:)
Biała komódka trafiła tu kilka dni temu zupełnie  przez przypadek,
kupiłam ją dla Mamy, do łazienki - hmmm - ale sama nie wiem jak ją dać -
Mama nie lubi niespodzianek - ale bardzo by się jej przydała..
 więc troszkę pobędzie u mnie,
a później coś wymyślę :) na razie za bardzo pachnie nowością :)

pozdrawiam serdecznie
a.


środa, 2 kwietnia 2014

jeszcze w koronkach

weekend piękny - ale "po" trudne dni nastały :)
mam na mysli poranne wstawanie po zmianie czasu,
na szczęście mogłam sobie pozwolić na aż dwa dni urlopu, 
który skrzętnie wykorzystałam na prace ogródkowe i domowe -
oczywiście wypoczywając też troszkę :))
Nie wiem jak Wy, ale ja za bardzo prasowania - a zwłaszcza krochmalenia - nie lubię,
za to bardzo lubię efekty tych czynności :)
więc wyciągnęłam to co się nazbierało i do pracy - zwłaszcza, że przed nami
 piękny, świąteczny czas i te delikatne koronki baardzo się przydają






i pięknie wyglądają


Przybywa mi pomału, ale sukcesywnie troszkę kwiatów,
cudnie zaglądają do nas prze okienko :)




 pozdrawiam, a.