sobota, 21 lutego 2015

słońce w łazience


Do tej pory łazienka, pomimo okna, była dość ciemnawa.Wszystko przez brak..działania...albo raczej mojego niezdecydowania.
Na pewno chciałam mieć firankę i roletę. Tyle wiedziałam, ale jaką? jak zamontować? to już nie mogłam się zdecydować.
Więc w oknie latami wisiały znienawidzone żaluzje, na tyle wiekowe, że tylko wisiały, bez możliwości regulacji. Przez co nie docierało światło, a okno od zachodu...
Przyszedł w końcu czas, że miałam ich dość. Wybór padł na całkiem zwykłe (a nadumałam się! lata świetlne). Przywiozłam ze sklepu w naturalnym kolorze, prostą roletę, przyłożyłam do ściany i jakże zadowolona ze siebie, że idealnie dobrałam kolor. Jednak po rozwinięciu, kolor okazał się porażką. Z lekko beżowego, po przyłożeniu do ściany zrobił się żółty.
Oddałam i pojechałam do producenta, gdzie też wybrałam standardowy materiał, z uwagi na możliwość łatwego czyszczenia. Nie mam wentylacji, para osadza się wszędzie i jak to potem wygląda, same dobrze wiecie. Nic szczególnego, delikatnie mówiąc. Ale za to zaszalałam z falbanką;)





Z rolety jestem bardzo zadowolona. Wyboru kolorystycznego nie miałam za dużego, bowiem po przyłożeniu do ściany kolory zmieniały się niczym kameleony. Zdecydowałam się na białą i to był trafiony wybór. Co do falbany, powinnam wybrać gęściejszą (były takie też).
Najważniejsze, że zasłania co ma zasłonić i wreszcie mam słoneczną łazienkę :))



Na pewien czas trafiła do łazienki moja śliczna patera. Trzymam na niej zapas papieru toaletowego;)



Wreszcie pomalowałam jeszcze jedne drzwi ażurowe, które mam w łazience. Ale o tym następnym razem. Brakuje mi ciągle jeszcze zegara, którego, kiedy był nie kupiłam, a kiedy chciałam, to już go nie było. Taki standarcik ;))
Do zobaczenia - mam nadzieję, że szybciej :)
Serdeczności


ania.