piątek, 24 czerwca 2016

o kotach i o wiejskim, sielskim życiu

Witajcie :))
Właściwie to chciałam napisać o mojej cudnej  patchworkowej narzucie, której jakoś do tej pory nie mogę wykorzystać, bo po prostu jest ogrromna - a Jej Ogromność absolutnie nie nadaje się na narożnik, a ja ją właśnie tam chcę mieć i już!
Wyskładałam,kombinowałam, próbowałam - i mam:))
Ale oprócz tego, że jest ogromna, to jeszcze baardzo ciężka - po tych rozlicznych przymiarkach, miałam niezłą zadyszkę :)))




I kiedy tak robiłam kolejne i kolejne ujęcie mojej cud-miód narzuty uświadomiłam sobie, że nic nie mówiłam o mojej kociej kolekcji


Mam ich całkiem sporo - ale jak to z kolekcjami często bywa - należy ona do moich Przyjaciół - bowiem to oni, z różnych okazji,obdarowują mnie moimi ulubieńcami.




Bardzo lubię obrazki, są wyszperane w angielskich sklepikach.



A poza tym to od tygodnia jestem na urlopie, działka,działka i działka :))
I absolutnie nie jest to stracony czas, bardzo lubię wszystkie sprawy z nią związane, czyli kopanie, sadzenie, plewienie i planowanie.
I oczywiście, korzystając z klonowego cienia, podziwianie wszystkiego: bażanta przechadzającego się dumnie, równych grządek obsianych warzywami, pięknej pogody... sielskie-wiejskie życie...
Jakiś czas temu w Chacie Magody, natknęłam się na wiadomość o książce napisanej właśnie przez autorkę tegoż bloga. Książka jeszcze bardziej utwierdziła mnie w moim umiłowaniu do życia w zgodzie z naturą.
Jest naprawdę piękna - pięknie napisana, pięknie wydana.
I jest o wszystkim, o całym życiu i o wszystkich zwyczajnych sprawach.




Każdą wolną chwilkę spędzam teraz z tą lekturą :))



I na koniec wspomnienie hoi - w pełnej krasie.
Wspomnienie,bo już pomału zaczyna tracić swoje kwiateczki.



do zobaczenia

ania.

niedziela, 5 czerwca 2016

otulona kwieciem, otulona zapachem

Witajcie :))
Kocham kwiaty - w ogrodach, w doniczkach, w wazonach.
Ale wyjątkowo szkoda mi ich ścinać do wazonów właśnie, zawsze mam gdzieś z tyłu głowy, że to tylko na chwilę, zaraz zwiędną, a w ogrodzie będą cieszyły oczy o wiele dłużej.
Jednak wreszcie się doczekałam, mam je w takiej ilości, że wszelakie skrupuły mnie opuściły.
W domu pachnie nieziemsko łubinem, delikatne płatki przesuwam w palcach, są jak jedwab, stokrotki pięknie się wdzięczą.
I to co niedościgłe stało się osiągalne :))












Niespodzianka, którą odkryłam kilka dni temu 
wzbudziła mój zachwyt - hoja - staruszeczka - zakwitła po... 20 (!) latach :))


Wysyłam Wam wszystkie te piękne kolory i zapachy, które krążą wokół mnie


ania