Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękodzieło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękodzieło. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 sierpnia 2014

lubię obdarowywać moich bliskich,

lubię zastanawiać się co dla kogo, kupować i cieszyć się wyobrażeniem radości obdarowanej osoby, lubię pakować w piękne papiery... hmmm sama radość:)
I równie lubię otrzymywać prezenty, często są tak cudnie zapakowane, że szkoda mi ich otwierać... i jeśli się zdarzy, że mogę poczekać z otwieraniem takowych, to czekam :)) i napawam się ich urodą i zdolnościami innych.
Lipiec to zdecydowanie mój miesiąc, 
przynosi mi mnóstwo niespodzianek, bo wśród Przyjaciół mam wielu lipcowych solenizantów i sama zaliczam się do tego grona, więc i mogę podarować i otrzymuję i...
...pokazuję :)
bo tak mi się wszystko podoba, że muszę się z Wami podzielić moją radością :)
taca i lampion to od Rodzinki, 
ceramiczny kwiat od Eli

pudełeczko (już zagospodarowane) od Marzki

od Marty rameczka, jeszcze nie zagospodarowana, ale niebawem będzie :)
Marta to moja koleżanka z pracy, z którą tam i z powrotem przeglądamy, z pełnym oddaniem :)) wszystkie możliwe blogi i czasopisma wnętrzarskie i w kółko omawiamy inspiracje, zmiany i marzenia, które czekają na realizację... albo pozostają w sferze marzeń. Ale co się przy tym nagadamy i na planujemy! bezcenne :)

Przecudnej urody lampion od Przyjaciół W i D (ciągle jeszcze stoi zapakowany ;)


doniczka - filiżanka od Ani i Krzysztofa



no i kosz od Mamy,
cudo, zamykany na sprzączkę, ach jaki piękny! Będzie na moje rozliczne włóczki, moteczki i szydełka, i gdybym przypadkiem nad rzeczkę lub łąkę chciała się wybrać.. idealny :)




A do tego w mojej Parafii w lipcu jest odpust. W dzieciństwie to było szaleństwo, karuzele, kolorowe stragany, kuszące kapiącymi od złota i kamieni pierścionkami, bransoletkami. Cukierki kolorowe, bibułowe wachlarze i takie piłeczki na gumce, śliczne, błyszczące - pamiętacie może? Piszczałki, strzelające korki, gwar, szum, ekscytacja! I koniecznie, bo bez tego odpust nieważny, ogórki kiszone z wielkiej beczki i lody, nie pierwszego mrożenia, to było pewne!
Tego świata już nie ma, przez wiele lat katowano nas plastikowym byle czym, ale i ten mija!
Od kilku lat, przy miejscowym muzeum ustawiają się stragany z rękodziełem. Czego tam nie ma! Oczu nie można oderwać, i drewniane łyżki i kute róże i szyciowe cudeńka, oscypki z grilla, góralska kapela w góralskich strojach,
no odpust, cudowny, kolorowy jak za dawnych czasów.
A my - jak przystało na kocie miłośniczki - mamy odpustowe:


i woreczek, no nie wiem na co, ale tak mi się podobał,
że musiałam go mieć :)

Ależ było tego wychwalania się!
Mam nadzieję, że nie posnęliście ;))
Serdeczności


a.

poniedziałek, 14 lipca 2014

dwa łany lawendy

na mojej działce w ubiegłym sezonie posadziłam dwie małe sadzonki lawendy -
oczywiście z nadzieją, że może uda się jej przetrwać zimę.
Jakież było moje zdumienie, kiedy w tym roku ukazały się moim oczom dwa ogromniaste lawendowe krzaki, tak, dosłownie krzaki, piękne, bujne i w dodatku obsypane kwieciem:))
radość ogromna, bo w przydomowym ogródku nie mogłam się dochować lawendy z roku na rok, a co dopiero mówić, by choć troszkę się rozrosły..
w tej chwili jestem "po zbiorach" z mych łanów dorodnych.
A ponieważ warunki się okazały tak doskonałe,
w planach mam rozsadzanie i zakładanie lawendowych pól..:))
Zawsze z zazdrością zerkam na zdjęcia z Waszych ogrodów, gdzie lawenda płoży się obficie długimi i szerokimi łanami, nie sądziłam, że w ostrym, górskim klimacie mam szansę choć troszkę nadążyć za Wami.
 Póki co z dumą spoglądam na "pęki" mej lawendy
suszącej  się na łuku i pachnącej, ależ pachnącej..:))







Moja córcia relaksując się przed obroną licencjatu (bo któż by się tam uczył;)
zabrała się za robótki 
lawendowy kotek (tak, tak, bo kotów Ci u nas brak ;)


i podusia, która skradła moje serce i moje oczy






pozdrawiam serdecznie
oczywiście śląc do Was lawendowe zapachy :)


a.

ps. mam już w domu osobistą, dyplomowaną ratowniczkę medyczną :))