Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą działka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą działka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 czerwca 2015

borówkowe wyzwanie



Witajcie :))
jak wiecie całe dnie - a raczej popołudnia spędzam na działce.
Jej powierzchnia i warzywniakowe ambicje  (nie moje, oj nie moje) są sporym wyzwaniem.
Ale największym są borówki amerykańskie.
Przed laty zostały przeniesione do dolnej  części działki, która jest bardzo mokra.
Dla borówek super, ale dla nas - plewiących i dbających - mały koszmarek.
Ponieważ najczęściej jest tam mokro czyli za mokro na jakiekolwiek prace. By zabrać się za plewienie, musiałam lawirować miedzy słońcem a deszczem i wyczekiwać choćby odrobiny "pory suchej". Ale kiedyś natrafiłam na rady Asi. I wzięłam je sobie do serca - czyli postąpiłam wg. jej porad.
Praca była żmudna, bo plewić mokrą, ciężką ziemię, która klei się do kopaczki jest wyjątkowo trudno. Pracowałam ponad tydzień (popołudnia oczywiście). Codziennie zwoziłam po kilka worków kory.W sumie na 16 metrowy pas ziemi i szeroki na ok. 1,5m. zużyłam 20 worów kory (80 litrów każdy), 20 m. włókniny. Teraz tylko podziwiam i jestem zachwycona.
Po pierwsze, nie będę plewić w tym roku na 100% - a może nawet ze 4 lata!
Po drugie podsypane torfem, nawozem i zasypane grubą warstwą kory mają fantastyczne warunki, co widać gołym okiem. Mają bardzo dużo owoców i nowe przyrosty!
Oczywiście, po deszczu trochę się kora rozjechała - co widać na zdjęciach,  musiałam potem uzupełnić - czego już nie widać na zdjęciach :))





Tak na działce, a na dom i mały ogródek brakuje czasu ;))
Ale skalniak coraz piękniejszy :))




Clematis, który kwitnie jednym kwiatem już drugi rok :(


Zachwycające bratki, które same się wysiały w ... chodniku


Wokół domu, gdzie mogę- tam coś stawiam





Jednak najmniej na tarasie, choć sezon w pełni, ja ciągle nie przygotowana.
Jedynie  pelargonie mizerne, usiłowałam je przezimować - z różnym skutkiem.
I surfinie - te już wyglądają całkiem nieźle


i na koniec tarasowego "zdobienia" - zobaczcie co wczoraj zauważyłam -


i mamy mały kłopot. Gniazdo umiejscowiły nad samym wejściem.

Dziewczyny - do miłego "zobaczenia" -
mam nadzieję, że częstszego - z mojej strony oczywiście :))
Ania.

czwartek, 21 maja 2015

przepadłam na działce

wszystkie jak "jeden mąż" wzdychamy do maja.
Nic to, że kaprysi, że pada, że bywa zimno. Nic to.
Najważniejsze, że wszystko kwitnie, pachnie oszałamiająco. Każda z nas spełnia się w ogrodzie, na balkonie, czy tylko na parapecie. Chcemy mieć swoje kwiaty, swoje duże ogrody i swoje mini ogródeczki. Trudno przejść obojętnie obok takiego miesiąca.
Ja też przepadłam w swoim ogrodzie... właściwie to rąk nie czuję, tyle chciałabym mieć i zrobić, ale nic to :))

Jabłonie już przekwitają, ale kiedy kwitły to...


pachniało, dech w piersi zapierało



Nie wiem jak nazywają się te drobne, pomarańczowe kwiateczki,
bardzo je lubię i obsadzam nimi wszystkie rabaty. Teraz to dla nich sezon, kwitną najmocniej, jednak do samej jesieni pojawiają się na nich kwiaty.



Ile pracy jest na naszej działce widać poniżej.
Jesteśmy "rolniczki"na całego. Trudno pogodzić wszystko, czyli dom, pracę i działkę, ale staram się z całych sił ;)) przy ogromnym wsparciu Mamy :))


Moja nowa rabata, jeszcze z małymi kwiatami, ale pomarańczowe kwiateczki są :))


Teraz walczę z zielskiem wśród borówek. Trudne zadanie, ale już na szczęście finiszuję. 
Wczoraj odgoniła mnie straszliwa burza - a mogłabym już pochwalić się moim dziełem.

Życzę nam wszystkim
jeszcze pięknego maja 
:))


ania.