Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sypialnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sypialnia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 stycznia 2018

romantyczny kącik

Witajcie :)

Mój romantyczny kącik to dzieło przypadku. 
Ale jak to z przypadkami bywa, okazał się pomysłem idealnym. Wszystko przez vertico i poszukiwanie miejsca dla niego. Kiedy już zostało znalezione, musiałam znaleźć kąt dla stolika i fotela. Jedyna alternatywa na zmianę miejsca to sypialnia.Tam z kolei stał stolik z maszyny singer. Więc i on zmienił miejsce - trafił w miejsce komody, ustawionej z trzech małych, drewnianych komódek - przy "nowym" kredensie. A komódki trafiły do...:) znacie to:))
Po tym opisie wydaje się, że w moim domku nastąpiła jakaś wielka rewolucja ;) ale tak naprawdę, to przysłowiowe przestawienie trzech mebli na krzyż i mam w sypialni malutki, romantyczny kącik na czytanie książki albo dłuuugie rozmowy :)) 




Wzięło mnie na sentymenty :)
i poczytywałam sobie to, co naskrobałam tutaj dawno, dawno temu.. ;)  przeglądając stare wpisy trafiłam na zdjęcie "romantycznego kącika" - tak wyglądał przed czterema laty :)


Za sypialnianym oknem mam piękny widok,
 takie widoki to tylko kiedy sypnie śniegiem. A właśnie zaczyna :))


Mieszkam w starym drewnianym domu, w którym okna są liczne, ale małych rozmiarów. Dlatego mam dosyć ciemne mieszkanie. Jednak zdążyłam już do tego przywyknąć i właściwie je polubiłam. Mycie jest całkiem przyjemne i szybkie ;)

Ślę do Was serdeczności 
z życzeniami śnieżnej, mroźnej zimy - wszak ferie się nam rozpoczęły :))


Ania.

środa, 26 sierpnia 2015

świat drobiazgami usłany


Jak widać moja Królowa wita Was iście po królewsku, ciągle pyszni się pięknymi kwiatami -
i jest to jeden z drobiazgów, który upiększa mi dni :))
Z drobiazgów składa się mój - i nie tylko mój - świat.
Chwile spędzone z Przyjaciółmi i Rodziną (zwłaszcza w lipcu:), oprócz niewymiernych wartości jakim jest bycie razem, przynoszą również drobiazgi, które upiększają mój dom, moje serce.
Bukszpanowa kula, to spełnienie moich marzeń :)





Angielski budzik, to maleńkie arcydzieło z 50 lat ubiegłego stulecia.
Tarcza  ręcznie haftowana mini krzyżykiem, zachwyca. 
Idealnie się wpasował na stoliku w sypialni - obok szklanej szkatułki (kolejnej do kolekcji:)




Przybyły też nowe latarenki






Natura również nie skąpiła mi swych wdzięków :)
Pod tarasem zakwitły wysokie, żółte kwiaty- pięknie zastąpiły skrzynki z kwiatami, których tam nie stawiam, z uwagi na drewnianą podłogę. Deski pod wpływem słońca i wody z podlewania szybko próchniały i musiałam je często wymieniać
Ale w tym roku  żółte kwiaty pięknie je zastąpiły.


Kolejną niespodziankę sprawiła mi lawenda- kwitnie po raz drugi w tym roku i zapowiadają się obfite plony :)) więc niebawem ruszam z szyszkami :))
A kupując wiosną maleńkie rozsady, pytałam czy aby zakwitną w tym roku ?


I jeszcze jeden drobiazg, na którego widok ucieszyłam niezmiernie.
Otóż mam kwiat - którego nie znam z nazwy - kwiat, który kwitł raz jedyny, przed...20 laty...
Możecie sobie wyobrazić moją radość, kiedy zobaczyłam, że szykuje się do kwitnienia i wypuścił czerwony pęd z drobnymi kwiatuszkami.


I jak tu nie cieszyć się z takich drobnych rzeczy, które wypełniają nasze myśli, nasze dni i są częścią nas samych :)
Pozdrawiam Was gorąco - bo u nas nadal gorąco :))
ania.


 


wtorek, 30 czerwca 2015

zamiana miejsc i powroty

Witajcie :))
Co prawda ja urlopu jeszcze nie mam, ale wreszcie i do mnie dotarły małe namiastki wakacji.
Po pierwsze pogoda się poprawia, po drugie od jutra pracujemy krócej!!, po trzecie lubię ten czas oczekiwania - tym razem oczekuję na urlop. I na te trzy okoliczności wstąpiła we mnie energia.
Po pierwsze zamieniłam miejsca lampkom -  zmiana z korzyścią, przynajmniej wzrokową:)) Bo ta mała lampka w sypialni, światła nie daje zbyt wiele (żarówka "mini, że mini"). Więc nie poczytam w jej świetle żadnej książki.
Ale na razie zostaje, bo mi się podoba. 
Zdjęcia bardzo malarskie - wybaczcie, kliknęłam "coś" i zorientowałam się po czasie.






Na miejsce lampki z salonu - trafiła lampka z sypialni - i też z korzyścią:))





Zmieniłam też narzuty, pomarańczowe oczekują jesieni. Choć nie ukrywam, były baardzo praktyczne ;)) Przede wszystkim nie trzeba ich było prasować, no i kocich łapek nie widać było tak bardzo.
Wróciły białe, bawełniane (czyli pranie i prasowanie na okrągło, przy kotach... miłośnicy domowych czworonogów  wiedzą o czym mówię) i kolorowe poduszki. Zrobiło się lżej. I choć to tylko taki drobny zabieg, powiało świeżością.






Na drzwi powrócił motyl



A przed wejściem wreszcie zakwitły gazanie. Kupiłam je dawno, myślałam, że już po nich. Przyszły do nas chłody, noce były bardzo zimne. Wyglądały źle. Wczoraj zrobiły mi niespodziankę. Są piękne.




I jeszcze jedna niespodzianka kwiatowa przede mną. Mam ślicznego blado różowego clematisa. W tym roku pąki go zasypały. Już nie mogę się doczekać (puk, puk, nie zapeszam).



Do zobaczenia Dziewczyny
mam nadzieję, że "malarskość" zdjęć za bardzo Wam nie przeszkadzała.


ania.