niedziela, 23 listopada 2014

serce domu - w wersji przejściowej.

 Serce mego Domu -  to kuchnia, stara kuchnia - 
i wcale nie dlatego, że namiętnie spędzam w niej czas, 
ale dlatego, że jest usytuowana dokładnie w środku domu. 
Kiedyś rzeczywiście stanowiła centrum mojego stareńkiego domu -  tętniła życiem, gwarem zapachami, mieszkańcami.
I w dodatku była piękna, w bieli, z drewnianym, ogromnym, białym kredensem, pomocnikiem, kaflowym białym piecem i... maszyną singer. Lekko muśnięta błękitem. Dla mnie bajka.
To efekt wielokrotnych podróży do Francji mojej Babci.
Trudno mi w to uwierzyć, ale przed wojną podróże po Europie były dostępne dla każdego.
Dla mnie - z epoki komuny - kiedy były same nakazy i zakazy - jest to niewiarygodne.
 Mój Dziadek  - Franciszek - muzyk, podróżował po świecie "za chlebem". Moja Babcia - Anna, podążała dzielnie za nim, łącząc budowę domu w Polsce z podróżami po świecie i rodzeniem dzieci. Moje Ciotki i Wujowie rodzili się w różnych krajach, Babcia bez względu na swój stan była w podróży. Mój Ojciec przyszedł na świat w pociągu, podczas powrotu z Francji. Paradoksalnie jedyny syn, który urodził się w Polsce, nigdy w niej nie mieszkał.
Najczęściej Babcia podróżowała do Francji, gdzie i Dziadkowi powodziło się lepiej. Tam zachwycał ją klimat, styl życia, aura - i ten zaczarowany świat przeniosła do swojego domu.
Koleje losu tak się ułożyły, że chociaż to ja odziedziczyłam Dom Babci, to niestety pusty w środku,
do dzisiaj nie mogę tego odżałować, bo miałam na to pewien wpływ.
Teraz kuchnia jest na końcu domu i maleńka :))
A dawna kuchnia jest teraz pokojem tzw. zielonym lub środkowym.
Ostatnio trochę zaszło w nim zmian, ale nie jestem do końca zadowolona, więc pewnie kiedy uporam się z meblowaniem pokoju Madziuśki, zmiany zajdą i tu. Pierwotnie wymyśliłam sobie, że tu przeniosę zielone meble, ale ... to ciemny pokój, prawie bez okna - jedyne okno jest na werandzie i  jest to główne źródło światła dziennego. Ponadto na  każdej ścianie są drzwi, jest też komin. Przez to jest trudny to ustawienia. A zielone meble wydają mi się za ciemne do tego pokoju.
Na razie przeniosłam szafę - zajmuje miejsce kaflowego pieca, później regału w podobnym stylu co obok. Niestety nie posiadam zdjęć do porównania.  Owszem są, ale tradycyjnie, a skaner się zbuntował i nic z moich chęci, by pokazać wcześniejsze wersje.



i biurko, uwielbiam przy nim siedzieć.
Jego ustawienie w poprzek powoduje, że pracując jestem "otwarta" na cały dom.


za tymi drzwiami mieści się weranda - i to jedyne okno.
Kiedyś weranda była przedłużeniem kuchni, teraz pełni rolę przedpokoju. 




Ten drewniany regał miałam zastąpić zielonym.
Całe szczęście, że przenoszenie mebli następuje małymi etapami. Teraz wiem, że jeszcze długo się z nim nie rozstanę.
Dwa pniaki brzozowe, które stały na miejscu biurka wyniosłam już przed dom.
Ale z plastrami też się nie rozstanę:))



Na kominie nie pozwalają mi nic wieszać, ze względów bezpieczeństwa - oczywiście.
Co nieco jednak przemyciłam. Hortensjowy wianek i  "ziółkowy" obrazek pochodzą z mojej ulubionej kwiaciarni - od Agnieszki.


serdeczności


ania.

13 komentarzy:

  1. Aniu jak przytulnie masz.... a życzę Ci wielkiej kuchni jak z marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie kuchnia to serce domu, duży stół który łączy nas podczas posiłków , a Tobie życzę zrealizowania marzeń pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie marzy się taka kuchnia, żeby swobodnie można było wstawić duży stół, wokół którego moglibyśmy wszyscy zasiąść... Męczy mnie noszenie posiłków do tak zwanego salonu, który też salonem jest tylko z nazwy...
    A nie chciałabyś z powrotem zmienić układu domu i zrobić tutaj kuchnię?
    Moja Mama kiedyś zamieniła tak jak Ty - z dużej kuchni zrobiła pokój, a kuchnią stał się mały korytarz z oknem. Do tej pory ona żałuje tej decyzji... Ma teraz bardzo małą i nieustawną kuchnię, z której się wchodzi na dodatek do dwóch pokoi.Gdybym kiedykolwiek odziedziczyła ten dom, powróciłabym do starej wersji....

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu fascynująca ta Twoja historia rodzinna, ale nie moge z niej wywnioskować, gdzie Ty sie urodziłaś?? Piekna szafa zielona w Twoim pokoju i ogólnie pokoik ma swój taki rustykalny chyba klimacik, ja taki lubię.Czyli jest to dawna kuchnia, a obecną musisz nam pokazać w całości,żeby osądzić co dalej:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również marzyłam o dużej kuchni, ze stołem i oknem przy tym stole... Ale, kuczę, mam co mam i ostatnio zdałam sobie sprawę, że czas porzucić to marzenie. Bo życie mi przeleci i nie zdążę się nacieszyć tym, co mam. Piękna historia rodzinna, w sam raz na scenariusz filmowy. Albo powieść - pomyśl Aniu :)
    Masz własny kat do pracy, ach.... I cudny wianek ( ja również mam zakaz wieszania czegokolwiek na kominku ( ceglanym(, a tak by mi tam wieniec jaki pasował.... Muszę obmyślić strategię :)
    Pozdrawiam i życzę miłych chwil w tym tajemniczym, pełnym zakątków Domu z Duszą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękna kuchnia, uwielbiam miejsca z duszą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kącik z biurkiem to mój faworyt, jestem w nim zakochana! :) Uwielbiam takie przytulne kąty. W dodatku nie mogę oderwać oczu od plastrów brzozy, oj już widzę takie u siebie oczyma wyobraźni ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ u Ciebie pięknie... I to biurko, no cudowne, zdecydowanie takie z duszą... Uściski wielkie!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wzruszyłam sie...lubie takie rodzinne historie:) A ta ściana z beli powaliła mnie - mam chęć na taką:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu urzekła mnie Twoja rodzinna opowieść. Tradycja to zamieszkanie w domu Babci. Kuchnia to powinno być serce domu,ale nie gabaryty czy położenie są ważne - aby rodzina dbała o rytuał.Przytulne Twoje mieszkanko:)pozdrawiam.Ania

    OdpowiedzUsuń
  11. Ślicznie u Ciebie. Aż miło czytać takie posty. super:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale pięknie!
    Pradziadkowie mojego męża i ich rodzice, również bez problemu, przed wojną poruszali się po Europie, najczęsciej była to Austria i Niemcy :)
    ach, jak ja lubię takie opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten dom jest cudowny. Zazdroszczę Ci go pozytywnie oczywiście.Na pocieszenie powiem, że na na pewno dobry duch Twojej Babci w nim jest i Tobą się opiekuje. Nieważne, że straciłaś rzeczy, ważne że jej energia w nim pozostała, w każdym kącie.

    OdpowiedzUsuń